Energetyka rozproszona to nie alternatywa, to konieczność. Eksperci ostrzegają: czas zakończyć podział na OZE i energetykę tradycyjną

Energetyka-rozproszona-to-nie-alternatywa-4.jpeg

W obliczu rosnących kosztów energii oraz konieczności transformacji sektora elektroenergetycznego, coraz wyraźniej wybrzmiewa postulat zmiany paradygmatu myślenia o energetyce. Eksperci zebrani przy tzw. „stoliku energetyki rozproszonej” podczas konferencji Krajowej Izby Gospodarczej podkreślili jedno: czas znieść sztuczny podział na energetykę konwencjonalną i rozproszoną. Energetyka jest jedna – a skuteczność systemu zależy dziś od jego lokalnej elastyczności, konkurencyjności i odporności.

 

Koniec z myśleniem kategoriami XX wieku

 

Współczesny system elektroenergetyczny funkcjonuje w modelu, który w dużej mierze nie przystaje do realiów XXI wieku. Mimo dynamicznego rozwoju źródeł odnawialnych i nowoczesnych form zarządzania energią, infrastruktura i logika działania systemów energetycznych wciąż opierają się na centralistycznym, zhierarchizowanym podejściu.

– Podział na energetykę konwencjonalną i rozproszoną to dziś kompletnie anachroniczna konstrukcja. System tak czy inaczej musi zarządzać wieloma źródłami i zapewniać stabilność. W warunkach, w których to się nie udaje – bo model jest przestarzały – rozwiązaniem nie jest utrwalanie schematów, ale ich zmiana – komentuje Tomasz Drzał, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE.

Tomasz Drzał wskazuje, że kluczowym elementem nowoczesnego systemu energetycznego powinno być lokalne zarządzanie energią – najlepiej w układzie węzłowym, a nie administracyjnym. To wymaga rynkowego podejścia opartego na pełnej konkurencji zarówno w zakresie produkcji, jak i dystrybucji energii, bez ingerencji w postaci zamrażania cen dla odbiorców końcowych.

 

Energetyka rozproszona jako kręgosłup odporności energetycznej

 

Jak wynika z tez sformułowanych przez ekspertów uczestniczących w XIV Meetingu Gospodarczym, energetyka rozproszona jest obecnie najskuteczniejszym sposobem wzmacniania lokalnego bezpieczeństwa energetycznego oraz odporności systemu na zakłócenia i ataki.

– Lokalne bilansowanie, elastyczne zarządzanie tysiącami źródeł i zasobów OZE oraz technologia grid-forming to dziś strategiczne komponenty bezpieczeństwa państwa – podkreśla Irena Gajewska.

Z kolei Krzysztof Kochanowski zwracał uwagę na konieczność otwarcia rynku energii na konkurencję, w tym poprzez unbundling, taryfy dynamiczne, eliminację barier dla magazynów energii i agregatorów oraz pełne otwarcie rynku usług systemowych.

 

Skala już jest. Czas na integrację systemową

 

Jak zauważyła Ewa Krasuska, generacja OZE z wiatru i słońca już dziś przekracza w Polsce skalę 1,2 TWh/rok nadwyżki produkcyjnej, która nie jest w pełni wykorzystywana z powodu niedorozwoju systemów magazynowania i integracji z odbiorcami ciepła.

– Zbyt wolno tworzy się systemy hybrydowe łączące różne źródła energii z różnymi typami odbiorców – takimi jak ciepłownictwo, które mogłoby odciążyć system elektroenergetyczny w momentach nadpodaży – podkreśliła.

Do tematu nawiązał również Janusz Starosiak, wskazując na potencjał tzw. sector coupling, czyli powiązania energetyki elektrycznej z ciepłownictwem. Umożliwia to lepsze bilansowanie systemu i wykorzystanie nadmiarowej energii z OZE w technologiach takich jak kotły elektrodowe.

 

Polska może potrzebować mniej sieci niż myślimy

 

Szczególną uwagę uczestników spotkania przykuły słowa ministra Wojciecha Wrochny, który zauważył, że przy odpowiednim rozwoju energetyki rozproszonej, Polska może wcale nie potrzebować miliardów złotych na modernizację sieci przesyłowych. To teza, która może zmienić optykę całego krajowego planowania inwestycyjnego w energetyce.

– To oczywiste, ale trzeba to powtarzać do znudzenia – decentralizacja pozwala uniknąć kosztownych modernizacji sieci przesyłowych, o ile zapewnimy właściwe warunki do rozwoju lokalnych systemów bilansujących – komentuje Tomasz Drzał.

 

Decentralizacja to nie utopia, to przyszłość energetyki

 

Wystąpienie byłego wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Steinhoffa stanowiło jednoznaczne podsumowanie nastrojów wśród ekspertów. – Decentralizacja elektroenergetyki to jedyny słuszny kierunek rozwoju – powiedział. Zwrócił też uwagę, że docelowe zróżnicowanie cen węzłowych nie powinno budzić kontrowersji – przeciwnie, powinno być naturalnym elementem rynku.

Tomasz Drzał, komentując wydarzenie, zadeklarował również, że będzie dążyć do symbolicznego połączenia „stolików” energetyki rozproszonej i konwencjonalnej w ramach Krajowej Izby Gospodarczej – nie po to, by wywracać stoliki, ale by wreszcie zrozumieć, że energetyka jest jedna.

System energetyczny przyszłości nie może opierać się na antagonizmie OZE i energetyki konwencjonalnej. Wymaga integracji, lokalnej elastyczności, konkurencji i zarządzania na poziomie węzłów, a nie centralnych dekretów. Rozwój energetyki rozproszonej to nie tylko opcja – to warunek bezpieczeństwa i suwerenności energetycznej kraju.