Decyzja Komitetu Inwestycyjnego o nieuwzględnieniu projektu Adaptive Motors Poland w dalszym etapie konkursu o środki z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) wywołała nie tylko rozczarowanie, ale i poważne pytania o kierunek, w którym zmierza państwowa polityka wspierania nowoczesnych technologii. Spółka, która może się pochwalić w pełni autorską platformą dla pojazdów elektrycznych oraz działającymi prototypami gotowymi do produkcji, została pominięta bez podania uzasadnienia.
Adaptive Motors Poland to nie startup z PowerPointem i koncepcją „na papierze”, lecz podmiot z działającą technologią, doświadczonym zespołem inżynierów i wyraźnie zdefiniowanym planem wdrożeniowym. Od lat rozwija platformę Eagle – skalowalne podwozie dla samochodów elektrycznych – na której zbudowano sześć prototypów modelu eVAN. Te pojazdy mają już dopuszczenie do ruchu drogowego i przejechały łącznie ponad 70 tysięcy kilometrów w testach, co plasuje je wśród najbardziej zaawansowanych technologicznie inicjatyw elektromobilnych w Europie Środkowo-Wschodniej.
– Jesteśmy rozczarowani tą decyzją. Nie rozumiemy jej i chcemy poznać argumentację, która za nią stoi – mówi w oficjalnym stanowisku prezes Adaptive Motors Poland, Albert Gryszczuk. Jak zaznacza, od czasu złożenia wniosku w lipcu nie było żadnego kontaktu ze strony Komitetu Inwestycyjnego. – Nie otrzymaliśmy żadnych pytań ani próśb o doprecyzowanie projektu. To rodzi wątpliwości co do przejrzystości procedury. Kryteria przyznawania funduszy unijnych powinny być jawne i transparentne.
Nie tylko innowacja – bezpieczeństwo strategiczne
Odrzucony projekt nie ogranicza się jedynie do aspektu technologicznego. Adaptive Motors wnioskowało o 600 mln złotych z łącznej puli 4,8 mld zł dostępnych w ramach KPO – środki te miały umożliwić budowę fabryki pojazdów elektrycznych w Polsce. Fabryki, która mogłaby obsługiwać zarówno rynek komercyjny, jak i cywilny czy wojskowy. W erze coraz silniejszych napięć geopolitycznych i konieczności niezależności technologicznej, projekt niósł ze sobą wymiar strategiczny.
Sercem systemu EVAN – elektrycznego vana stworzonego przez Adaptive Motors Poland, jest EVACT, autorski system operacyjny zarządzający całą elektroniką pojazdu. Każda linijka kodu powstała w Polsce. W czasach, gdy bezpieczeństwo cyfrowe pojazdów staje się jednym z kluczowych elementów infrastruktury krytycznej, ten fakt ma niebagatelne znaczenie.
– To nie tylko kwestia technologii, ale suwerenności danych. Nasz system nie komunikuje się z zewnętrznymi serwerami, nie wysyła danych poza kraj, jest w pełni kontrolowany lokalnie. W sytuacji, gdy niektóre państwa wycofują zagraniczne pojazdy z flot wojskowych z obawy przed szpiegostwem, to przewaga nie do przecenienia – podkreśla Albert Gryszczuk.
Realny postęp, realna szansa, realne pytania
W świecie innowacji drogę od prototypu do fabryki przemierzają tylko nieliczni. Adaptive Motors Poland przeszło ten etap, posiada gotową platformę, działające pojazdy i projekt fabryki. Wniosek do KPO był naturalnym krokiem, który mógłby przyspieszyć przejście do pełnoskalowej produkcji w kraju. W kontekście trwających prac nad rozpoczęciem montażu zagranicznych modeli samochodów elektrycznych w Polsce (np. Izera), pytanie o to, dlaczego rodzima, niezależna technologicznie inicjatywa została odrzuconam wydaje się nie tylko zasadne, ale wręcz palące.
Adaptive Motors Poland podkreśla, że nie zamierza rezygnować z planów rozwoju. Firma deklaruje gotowość do dalszego dialogu i ponownej analizy wartości, jaką projekt wnosi do krajowej gospodarki.
– Ta inwestycja to nie tylko linia produkcyjna. To budowanie kompetencji, miejsc pracy opartych na wiedzy, i realna zmiana struktury gospodarki. Polska nie musi być tylko montownią – może być twórcą rozwiązań eksportowanych na cały świat – mówi prezes spółki.
Co dalej?
Na razie Adaptive Motors Poland zapowiada, że będzie domagać się wyjaśnień od Komitetu Inwestycyjnego oraz przejrzystości w ocenie wniosków. Jednocześnie firma pozostaje otwarta na współpracę z partnerami krajowymi i zagranicznymi, nie wykluczając możliwości komercjalizacji projektu poza granicami Polski, jeśli sytuacja tego wymaga.
Jednak sedno sprawy pozostaje niezmienne – odrzucono nie tylko projekt. Odrzucono wizję nowoczesnego, niezależnego przemysłu motoryzacyjnego rozwijanego lokalnie. Czy zrezygnowaliśmy właśnie z własnej elektromobilności?





